Fundacja Strefa Zieleni, propaguje trwały, zrównoważony rozwój ekonomiczny, społeczny i ekologiczny.

Wartościami, które są nam bliskie są równość i sprawiedliwość społeczna, rozwój społeczeństwa obywatelskiego i demokracji uczestniczącej, zwalczanie wszelkich form dyskryminacji, wolność światopoglądowa, rozdział Państwa od Kościoła, wolność słowa i wolny obieg informacji, społeczeństwo oparte na wiedzy.

Chcemy wspierać działania na rzecz budowy zielonej gospodarki - tworzenia nowych, wysokiej jakości miejsc pracy, rozwój energetyki odnawialnej, transportu publicznego oraz energooszczędnego budownictwa. Bliskie są nam idee społecznej odpowiedzialności biznesu, zielonej reformy podatkowej, wysokiej jakości polityki społecznej oraz usług publicznych.

Organizujemy debaty i wystawy, informujemy o najważniejszych działaniach obywatelskich, wydajemy publikacje, a nasi ludzie prezentują ekopolityczną wizję świata w mediach i na ulicach.

Zapraszamy na naszą stronę internetową!

Updated by @StrefaZieleni

Newsletter

Najnowsze wpisy:

Gru30

Zombi ISDS – wciąż aktualne

W czasach gdy Komisja Europejska  chce powołać do życia specjalny sąd arbitrażowy Wielostronny Sąd Inwestycyjny (Multilateral Investment Court, MIC) , do którego korporacje, niezadowolone z pro-społecznej czy pro-ekologicznej polityki państw będą mogły skarżyć państwa za decyzje polityczne zmniejszające ich potencjalne zyski, warto zapoznać się z dwoma raportami.

Pierwszy z nich to raport opublikowany na początku grudnia 2017r.: „A World Court for Corporations: new report exposes dangers of proposed Multilateral Investment Court„.  Raport ten ostrzega, że proponowany przez Komisję Europejską Wielostronny Sąd Inwestycyjny (MIC) grozi wprowadzeniem niedemokratycznego systemu rozstrzygania sporów między inwestorem a państwem, który podważa demokratyczną władzę na szczeblu krajowym i priorytetowo traktuje zyski zagranicznych inwestorów. Autorstwa Centrum Międzynarodowego Prawa Ochrony Środowiska (CIEL), Seattle to Brussels Network (S2B) i Fundacji Róży Luxembourg, raport  pokazuje, że plany UE zmierzające do umocnienia i instytucjonalizacji rozstrzygania sporów między inwestorem a państwem są niebezpieczną próbą uratowania wadliwego systemu rozstrzygania sporów między inwestorem a państwem znanym pod nazwą ISDS (Investor State Dispute Settlement), zastępując go rebrandingową kopią.

Raport został opublikowany gdy kraje zamykały tygodniową dyskusję na temat reformy ISDS w Komisji ONZ ds. Międzynarodowego Prawa Handlowego (UNCITRAL), gdzie UE ma nadzieję na wynegocjowanie MIC. Wiele krajów zauważyło, że rosnące obawy społeczeństwa dotyczące nadmiernych uprawnień przyznawanych wielonarodowym korporacjom w ramach ISDS doprowadziły do kryzysu legitymizacji samego założenia. Podobnie jak we wniosku Komisji dotyczącym MIC, wiele krajów, które spotkały się w Wiedniu, bardziej interesowało się tym, w jaki sposób przywrócić legitymację społeczną dla ISDS, niż rozwiązać podstawowe problemy. Podczas gdy kraje dość szczerze mówiły o znaczących zagrożeniach, jakie stwarza ISDS dla ich krajowych przepisów i sądów, niewiele z nich manifestowało polityczny apetyt na konfrontację z systemem.

„W UE państwa członkowskie zastanawiają się nad przyznaniem Komisji Europejskiej mandatu do negocjowania umowy o utworzeniu wielostronnego sądu inwestycyjnego z innymi krajami” – mówi Lucile Falgueyrac, koordynatorka S2B. „Nie można ich oszukiwać: MIC rozszerzy i umocni obecny system przywilejów korporacyjnych w przyszłych umowach handlowych”.

Drugi raport , którego autorką jest Pia Eberhardt  z Corporate Europe Observatory, zastał wydany w 2016 roku, gdy projekt wielostronnego sądu inwestycyjnego pojawił się jako propozycja Komisji Europejskiej podczas negocjacji porozumienia o wolnym handlu między UE a Kanadą CETA , a który Fundacja Strefa Zieleni przetłumaczyła na język polski: „Zombie zwany ISDS: Reżim ochrony praw korporacji, przemianowany właśnie na system sądów inwestycyjnych, ciągle nie chce umrzeć”.  Już wtedy autorka klarownie wypunktowała, że ICS (Investment Court System), gdyż pod taką nazwą pojawił się wówczas wielostronny sąd inwestycyjny, ma te same zasadnicze wady, co mocno krytykowany przez obywateli Unii i organizacje pozarządowe system ISDS:

1. Liczba pozwów wniesionych przez inwestorów przeciwko państwom, a także kwota dochodzonych odszkodowań, wzrosła dramatycznie w ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci: o ile w roku 1995 wiadomo było o trzech takich sprawach, w styczniu 2016 r. było już blisko 700 ujawnionych pozwów, przy czym w samym 2015 r. wniesionych zostało 70 nowych spraw, co stanowi absolutnie rekordowo wysoką liczbę. Drastycznie wzrosła także suma pieniędzy, będąca stawką tych postępowań – w jednym przypadku zasądzono od państwa odszkodowanie w gigantycznej wysokości 50 mld USD. Głównymi beneficjentami były wielkie korporacje i bogate osoby prywatne.

2. W ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci inwestorzy wnosili pozwy o miliardowe odszkodowania z tytułu szkód dla zysków swoich firm, wynikających ich zdaniem z wprowadzanych w interesie publicznym przepisów i decyzji rządów. Państwa na wszystkich kontynentach musiały mierzyć się z pozwami po uchwaleniu przepisów antytytoniowych lub zakazów stosowania toksycznych chemikaliów, podjęciu działań antydyskryminacyjnych bądź działań na rzecz stabilności finansowej, nałożeniu ograniczeń na brudne przedsięwzięcia górnicze, itp. W przypadku Unii Europejskiej 60 proc. pozwów przeciwko jej państwom członkowskim miało związek z ochroną środowiska naturalnego. Pewien prawnik broniący interesów państw w tych sprawach nazwał ich podstawę prawną zapisaną w międzynarodowych umowach inwestycyjnych „prawniczą bronią masowego rażenia”.

3. Zaproponowany przez UE „nowy” model ISDS (przemianowany na ICS) jest równie niebezpieczny dla demokracji, interesu publicznego i publicznych pieniędzy jak stary model, z którym mamy do czynienia np. w umowie UE-Singapur. Nie licząc pewnych ulepszeń proceduralnych, takich jak poprawiona procedura wyboru arbitrów, wzmocnione zasady etycznego postępowania i ustanowienie izby odwoławczej, przemianowana wersja zasadniczo przewiduje te same przywileje dla inwestorów, często ujęte w dokładnie tych samych słowach, co umowa UE-Singapur.

4. W myśl nowej propozycji UE inwestorzy będą mieli możliwość zaskarżania niedyskryminacyjnych i zgodnych z prawem działań na rzecz ochrony zdrowia, środowiska naturalnego i innych celów interesu publicznego, ponieważ propozycja ta przewiduje te same, szerokie prawa dla inwestorów, na które do tej pory powoływały się firmy takie jak Philip Morris (który pozwał Urugwaj z tytułu wprowadzenia przez ten kraj przepisów antytytoniowych) i TransCanada (która zamierza dochodzić od rządu Stanów Zjednoczonych odszkodowania w wys. 15 mld USD z tytułu odrzucenia wniosku o pozwolenie na budowę kontrowersyjnego rurociągu Keystone XL).

5. Na podstawie propozycji UE możliwe będzie wypłacanie korporacjom miliardowych odszkodowań z pieniędzy podatników, w tym z tytułu utraty przyszłych, potencjalnych zysków (jak w przypadku Libii, której nakazano wypłatę 905 mln USD na rzecz firmy, która zainwestowała zaledwie 5 mln USD). Możliwe będzie także zasądzanie odszkodowań z tytułu praw i regulacji służących interesowi publicznemu. Zaproponowane przez UE zapisy dotyczące ochrony prawa państw do stanowienia regulacji nie ochronią rządów przed koniecznością ponoszenia takich potencjalnie obezwładniających kosztów.

6. Propozycja UE wręcz zwiększa ryzyko kosztownych pozwów skierowanych przeciwko działaniom na rzecz interesu publicznego, ponieważ nadaje inwestorom jeszcze szersze prawa niż wiele istniejących traktatów inwestycyjnych, na podstawie których inwestorzy wnieśli do tej pory setki pozwów przeciwko państwom na całym świecie:

a) wprowadza ochronę „uzasadnionych oczekiwań” inwestorów w ramach klauzuli o „sprawiedliwym i równym traktowaniu”, przez co stwarza ryzyko, że w prawie zostanie skodyfikowana bardzo szeroka wykładnia tego przepisu, ustanawiająca „prawo” do stabilnego otoczenia regulacyjnego. Dałoby to inwestorom bardzo silne narzędzie do zwalczania zmian regulacyjnych, nawet takich, które wprowadzane są w świetle nowej wiedzy albo w wyniku określonego demokratycznego wyboru dokonanego przez ludzi.

b) swoista klauzula parasolowa obecna w propozycji UE przenosi wszystkie pisemne porozumienia zawarte przez państwo w związku z inwestycją na poziom prawa międzynarodowego, zwielokrotniając ryzyko kosztownych pozwów. Klauzuli tej nie ma w umowie CETA między UE i Kanadą, prawdopodobnie dlatego, że strona kanadyjska odrzuciła ją jako zbyt ryzykowną.

7. Jeśli umowa o wolnym handlu będzie zawierać zaproponowane zapisy dotyczące praw inwestorów, spowoduje to zwielokrotnienie zakresu odpowiedzialności i ryzyka finansowego ponoszonego przez państwa członkowskie UE w stosunku do tego, co grozi im obecnie na podstawie podpisanych do tej pory umów: Skutkiem CETA może być blisko 900 nowych pozwów amerykańskich inwestorów, za posrednictwem ich filii operujących w Kanadzie,  przeciwko państwom członkowskim UE (w porównaniu z 9 takimi pozwami toczącymi się obecnie na podstawie istniejących umów).

8. W myśl zapisów proponowanych przez UE, transnarodowe firmy będą mogły pozwać nawet rząd własnego kraju – wystarczy, że w tym celu stworzą odpowiednią strukturę inwestycji, obejmującą zagraniczną filię, lub poproszą o wniesienie pozwu swojego zagranicznego udziałowca.

9. Zawarte w unijnej propozycji zapisy dotyczące praw inwestorów to prosta droga do zastraszenia decydentów politycznych, co może potencjalnie utrudnić wprowadzanie potrzebnych rozwiązań przez państwa. Już teraz można podać przykłady porzucania projektów legislacyjnych służących ochronie środowiska i zdrowia, opóźniania ich wejścia w życie lub dostosowywania ich do życzeń korporacji w wyniku wniesienia przez inwestora kosztownego pozwu lub sformułowania takiej groźby. Kanada i Nowa Zelandia opóźniły na przykład wejście w życie przepisów antytytoniowych ze względu na ryzyko pozwów ze strony dużych firm tytoniowych.

10. Zaproponowany przez UE proces rozstrzygania sporów nie gwarantuje niezawisłości, ma natomiast wbudowaną tendencję do faworyzowania inwestorów. Ponieważ tylko inwestorzy mogą wnosić pozwy w ramach ICS, stwarza to zachętę dla arbitrów (przemianowanych obecnie na „sędziów”), by podczas rozpatrywania pozwów trzymać ich stronę – bo to oznacza więcej pozwów, więcej honorariów i więcej prestiżu w przyszłości. Restrykcyjne kryteria doboru arbitrów, brak kresów karencji i luki w zaproponowanych zasadach etycznego postępowania dla arbitrów mogą sprawić, że trybunały będą obsadzane przez tych samych prywatnych prawników, którzy do tej pory napędzali boom w arbitrażu inwestycyjnym i zbudowali własne biznesy na zachęcaniu inwestorów do składania pozwów i szerokim interpretowaniu prawa inwestycyjnego z myślą o przyciągnięciu kolejnych klientów.

11. Istnieją poważne wątpliwości, czy ICS jest zgodny z prawem UE, ponieważ oznacza pomijanie sądów europejskich i ma fundamentalnie dyskryminacyjny charakter, gdyż nadaje specjalne prawa tylko inwestorom zagranicznym. Otrzymują oni możliwość kwestionowania orzeczeń sądów, decyzji rządów i przepisów uchwalanych przez parlamenty, poczynając od szczebla lokalnego po europejski.

12. Zaproponowany przez UE system ochrony inwestycji zamiast odesłać ISDS do lamusa grozi zamknięciem państw UE w tym układzie na zawsze. Państwa nie będą miały praktycznie żadnej możliwości uwolnienia się od przywilejów inwestorskich z chwilą, gdy zostaną one zapisane w dużych umowach handlowych takich jak CETA (ponieważ wiązałoby się to z koniecznością wyjścia z UE). Zaproponowane przez Komisję Europejską stworzenie wielostronnego sądu inwestycyjnego – czyli zasadniczo światowego sądu najwyższego, do którego dostęp miałyby tylko korporacje – oznacza ryzyko utrwalenia systemu, który już teraz jest rażąco niesprawiedliwy, ponieważ jednej stronie, najczęściej dużym korporacjom i bogatym osobom, nadaje wyjątkowo silne i możliwe do egzekwowania prawa, podczas gdy druga strona, czyli zwykli obywatele, dostają tylko obowiązki.

Raport w całości: „Zombi zwany ISDS. Reżim ochrony praw korporacji , przemianowany właśnie na system sądów inwestycyjnych, ciągle nie chce umrzeć”.

 

Gru17

Myśliwi pod osłoną Prawa i Sprawiedliwości forsują swoje prawo

Szyszko Paluch i DuszkiewiczPomimo zapowiedzi głębokich zmian w Prawie łowieckim, które miały sprzyjać dzikim zwierzętom i przyrodzie oraz deklarowanego przez Jarosława Kaczyńskiego braku poparcia PiS dla projektu ustawy z początku tego roku (druk 1042), posłanki i posłowie tej partii właśnie forsują prawo pisane przez myśliwych i dla myśliwych na nadzwyczajnej Podkomisji ds. nowelizacji Prawa łowieckiego.

W czwartek 14 grudnia odbyło się trzecie posiedzenie Podkomisji, która głosuje nad zmianami w rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy – Prawo łowieckie  oraz zmieniającej ustawę o zmianie ustawy – Prawo łowieckie. Pod silną presją ministra środowiska Jana Szyszki i lobby łowieckiego prace toczą się w ekspresowym tempie. Głosowane są korekty w projekcie rządowym, ale wszystkie poprawki strony społecznej są bez wyjątku odrzucane: zarówno te, które doprowadzić mają do prawidłowej realizacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego w kwestii wyłączania własnych gruntów spod reżimu polowań, jak i te dotyczące dobrostanu dzikich zwierząt i przyrody. Równolegle trwają ostatnie prace Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi nad nową specustawą łowiecką wycelowaną w dziki i walkę z afrykańskim pomorem świń (ASF).

Prace przyspieszyły po zeszłotygodniowym skandalu, kiedy 4 grudnia odbyło się pierwsze, po roku ciszy, posiedzenie nadzwyczajnej Podkomisji – mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. – Zaraz po rozpoczęciu obrad przewodnicząca jej Anna Paluch (posłanka PiS) ogłosiła, że składa zestaw poprawek kasujących aż 35 zmian w dotychczasowym, rządowym projekcie i wprowadza szereg nowych, uzasadniając je tylko ustnie i skrótowo i poddając pod głosowanie. Obecni na sali przedstawiciele strony społecznej oraz posłanki i posłowie innych partii, zaskoczeni nagłym zwrotem sytuacji, bez możliwości głębszego zapoznania się, konsultacji prawnych, przygotowania i złożenia adekwatnych poprawek w odpowiedzi, sprzeciwili się takiemu procedowaniu, doprowadzając do odłożenia prac na ten tydzień.

Propozycje przewodniczącej Paluch przeforsowane zostały głosami Prawa i Sprawiedliwości, którego przedstawiciele w poprzedniej kadencji wspólnie ze stroną społeczną sprzeciwiali się złemu prawu łowieckiemu. Teraz jednak PiS wykonał krok wstecz, ignorując tym samym głos również znacznej części swoich wyborców.

Kolejne posiedzenie potwierdziło nasze obawy – tłumaczy Paweł Średziński z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. – przegłosowane zmiany w dalszym ciągu nie realizują wyroku Trybunału Konstytucyjnego i nie zapewniają należnej ochrony prawa własności.. Zgodnie z przegłosowaną propozycją, to właściciel gruntów będzie musiał wnioskować do sądu o zakaz polowań na należącej do niego ziemi. Powinno być odwrotnie – to myśliwi powinni pytać właściciela o zgodę, co nakazują zasady poszanowania prawa do własności osób prywatnych.

Inny szkodliwy przepis dotyczy karania za umyślne utrudnianie polowania. W praktyce osoba wykonująca prace rolne lub leśne, turyści spacerujący po lesie, osoby zbierające owoce runa leśnego, praktycznie każdy, kto znajdzie się w trakcie polowania, będzie na mocy nowego prawa wyproszony, a jeśli odmówi zostanie ukarany grzywną. Kontrolę nad tym, kto może przebywać w lesie będą mieli myśliwi. Odbiera nam się zatem prawo nie tylko do prywatnej własności, ale również prawo do swobodnego poruszania się wszędzie tam, gdzie wykonywane będą polowania. Słowo umyślne jest bardzo pojemne i dowolność jego interpretacji będzie szeroka.

Nowelizacja prawa łowieckiego może być okazją do naprawienia złego prawa i dobrej zmiany w ustawodawstwie. Oprócz poszanowania własności prywatnej przez myśliwych, powinno ono gwarantować uwzględnienie wiedzy naukowej odnośnie negatywnych skutków prowadzonej dziś w Polsce gospodarki łowieckiej. Jednym ze sztandarowych przykładów jest problem dokarmiania dzikich zwierząt przez myśliwych. Obowiązek ten nakłada obowiązujące prawo łowieckie. Tymczasem to dokarmianie sprzyja rozregulowaniu ich populacji oraz rozprzestrzenianiu groźnych chorób, w tym afrykańskiego pomoru świń (ASF) wśród dzików – mówi Tomasz Zdrojewski z Koalicji Niech Żyją!

Nie został wysłuchany postulat wprowadzenia zakazu polowań zbiorowych i wykorzystywania żywych zwierząt w szkoleniu i sprawdzianach ptaków łowczych i psów myśliwskich. Równie ważna jest dbałość o bezpieczeństwo ludzi, ale i tym większość w sejmowej podkomisji wydaje się nie przejmować. Niestety i w tym wypadku podkomisja i posłanka Anna Paluch nie przychyliły się do wniosku o zwiększenie minimalnej odległości strzałów do zwierząt od zabudowań mieszkalnych z 100 do 500 metrów.

Po zakończeniu prac Podkomisji przegłosowane poprawki trafią do sejmowej Komisji a następnie będą poddane głosowaniu w parlamencie. Od decyzji posłów wszystkich ugrupowań parlamentarnych będzie zależeć, czy podstawowe prawo Polaków do dysponowania ich prywatną własnością i do spędzenia wolnego czasu na świeżym powietrzu zostanie uszanowane. Dlatego Koalicja Niech Żyją!, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot i Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze apelują o uwzględnienie poprawek do prawa łowieckiego, które wyjdą naprzeciw oczekiwaniom polskiego społeczeństwa. Poziom akceptacji dla polowań w Polsce jest bardzo niski, a przeciwnicy łowiectwa znajdują się wśród wyborców wszystkich ugrupowań politycznych reprezentowanych w sejmie.

 

Odrzucone propozycje zmian w Prawie łowieckim dotyczą:

  • Wykreślenia „kultywowania tradycji łowieckich” jako przesłanki do ustalania listy gatunków łownych;
  • Wprowadzenia obowiązkowych Strategicznych Ocen Oddziaływania na Środowisko dla wieloletnich łowieckich planów hodowlanych, czego wymaga prawo Unii Europejskiej;
  • Procedury zatwierdzania rocznych planów łowieckich i wieloletnich łowieckich planów hodowlanych przy udziale strony społecznej;
  • Wprowadzenia obowiązku inwentaryzacji migrujących ptaków łownych w planach łowieckich w oparciu o dane z monitoringu liczebności populacji dzikich ptaków;
  • Obowiązku ewidencjonowania przez myśliwych wszystkich postrzelonych zwierząt;
  • Zakazu dokarmiania dzikich zwierząt i zwiększenia bezpieczeństwa epidemiologicznego, w tym zagrożenia ASF;
  • Prawidłowego wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 lipca 2014 r. dającego właścicielom gruntów prawo do wyłączenia ich spod reżimu polowań bez potrzeby uzasadniania tego przed sądem;
  • Obowiązku informowania o polowaniach indywidualnych i zbiorowych w publicznie dostępnej elektronicznej książce ewidencji polowań;
  • Wprowadzenia zakazu używania amunicji wykonanej z ołowiu;
  • Wykreślenia projektowanego przepisu o karaniu za „utrudnienie lub uniemożliwienie polowania;
  • Zwiększenia minimalnej odległości strzałów do zwierząt ze 100 metrów (obecnie) do 500 metrów od zabudowań mieszkalnych ze względu na bezpieczeństwo osób postronnych;
  • Wprowadzenia zakazu polowania w obecności i przy udziale dzieci;
  • Wprowadzenia zakazu wykorzystywania żywych zwierząt w szkoleniu i sprawdzianach ptaków łowczych i psów myśliwskich;
  • Wprowadzenia zakazu polowań zbiorowych.

Fundacja Strefa Zieleni przynależy do koalicji NiechŻyją!  

Lis01

BARCELONA – E-demokracja i municypalizm

W świecie w którym strach i brak poczucia bezpieczeństwa rodzą nienawiść i rozwijają się nierówności, ksenofobia i autorytaryzm, miasta się budzą w obronie dobra wspólnego, demokracji i praw człowieka, w ruchu który przyjął nazwę municypalizmu.

Tworzące go miasta budują między sobą sieć solidarności i nadziei „miast niezłomnych” („fearless cities”) stawiających czoła narodowym nacjonalizmom, zwalczających ekstremizmy, nierówności i spekulacje, gwarantujących mieszkańcom prawo do miasta. Wiele z nich jest na pierwszej linii w zwalczaniu zmian klimatu.
Dla wszystkich tych miast demokracja uczestnicząca i prawa człowieka są podstawowymi kwestiami, podobnie jak feminizm. Bo feminizacja polityki jest jedną z metod rozwijania nowych sposobów zarządzania miastem i organizowania go bazując na horyzontalnej współpracy, zbiorowej inteligencji i polityce dnia codziennego.

Nowe technologie cyfrowe mogą być ważnym wsparciem dla ruchu municypalistycznego, dostarczając narzędzi dla lokalnej e-demokracji, ułatwiając szeroką partycypację i horyzontalne podejmowanie decyzji. Spektakularne efekty poważnych inwestycji w platformy cyfrowe dla demokracji obywatelskiej warte są promowania.

Barcelona, zarządzana od czerwca 2015 roku przez Barcelona En Comú, obywatelską platformę ruchów miejskich, organizacjii obywatelskich i lewicowo-zielonych partii , jest jednym z najbardziej zaawansowanych samorządów na tak wyznaczonej drodze do lepszej przyszłości – lepszej dla społeczności, lepszej dla innych żywych istot i lepszej dla przyszłych pokoleń. Decidim, udoskonalona aplikacja internetowa, pomaga lokalnym władzom i samorządowi współ-zarządzać miastem z mieszkańcami.

Konferencja „BARCELONA – e-demokracja i municipalizm” odbędzie się w Warszawie, w sobotę 4 listopada br. w godzinach od 15:00 do 19:00, w Domu Braci Jabłkowskich, ul. Bracka 25.

Streaming na żywo z konferencji będzie nadawany na youtube.

Zapraszamy wszystkie organizacje, ruchy i partie, którym bliska jest taka idea miasta i które zaointeresowane są e-demokracją i municypalizmem , do organizowania, wspólnie lub osobno, lokalnych spotkań z odbiorem web konferencji i dyskusją o tym czy taka wizja miasta ma szanse w Polsce.
Interaktywność z gośćmi konferencji będzie zapewniona poprzez platformę internetową Sli.do (również przez smartfony).
Streaming wystąpień gości zagranicznych będzie nadawany z głosami tłumaczy na polski.

PROGRAM (lista gości może ulec zmianie)
15:00 Wprowadzenie (Ewa Sufin-Jacquemart, Fundacja Strefa Zieleni)
15:15 Barcelona – E-demokracja z Decidim (Xabier E. Barandiaran, Barcelona En Comú)
16:00 Barcelona i aglomeracja – co nowego dzięki Barcelona En Comu? (Sergi Alegre Calero, wiceburmistrz El Prat, Barcelona En Comú)
16:45 przerwa kawowa
17:00 „Fearless cities” pierwszy Międzynarodowy Szczyt Municypalizmu, w Barcelonie, w dn. 9-11 czerwca br.- jakie lekcje? (Weronika Śmigielska, Miasto Wspólne , Justyna Kościńska, Miasto Jest Nasze, Natalia Malek, UM Warszawa)
17:45 Czy technologie cyfrowe są szansą czy trudnością dla lokalnej demokracji i zarządzających miastem? – debata (Xabier E. Barandiaran, Sergi Alegre, Weronika Śmigielska, Justyma Kościńska, Natalia Malek)
18:45 Wnioski i zamknięcie konferencji (Ewa Sufin-Jacquemart)
19:00 zakończenie konferencji


Wydarzenie to jest częścią międzynarodowego projektu ‚Digital Commons – Towards A European (W)EDemocracy’., organizowanego przez Green European Foundation (GEF), z pomocą organizacji: Oikos i Etopia z Belgii, Fondation de l’Ecologie Politique z Francji, Fundacja Strefa Zieleni i Cooperation and Development Network Eastern Europe, ze wsparciem finansowym Parlamentu Europejskiego dla Green European Foundation.
Partnerami GEF w tym wydarzeniu są: Fundacja Strefa Zieleni, Stowarzyszenie Lepszy Gdańsk, Miasto Wspólne z Krakowa oraz Miasto Jest Nasze. Wszystkie te organizacje są członkami Kongresu Ruchów Miejskich, który objął wydarzenie patronatem wraz z patronatem medialnym „Zielonych Wiadomości”. Obsługę interakcji on-line zapewnia stowarzyszenie Ostra Zieleń.

Rejstracja: https://barcelona.evenea.pl

Link do streamingu będzie  podany w wydarzeniu: https://www.facebook.com/events/184381925444650/

Sie27

Aby bronić przyrody trzeba ją pokochać i poznać

Jednym z elementów wyróżniających nasze polskie Zielone Letnie Uniwersytety od  Green Summer Schools i Green Summer Academies w innych krajach Europy jest celowe umiejscowienie naszych ZLU w miejscach ułatwiających kontakt z żywą przyrodą.  Dlatego pierwszy ZLU w 2015 roku odbył się w Białowieskim Parku Narodowym, a drugi w Ciechocinku nad dziką piękną Wisłą. Wychodzimy bowiem z założenia, że jako ruch polityczny promujący, poza demokracją partycypacyjną, pacyfizmem, prawami człowieka i in., również zrównoważony rozwój, poszanowanie środowiska  i ochronę przyrody, musimy albo rekrutować aktywistów umotywowanych do pro-ekologicznych działań, albo motywować innych do zainteresowania i aktywności w tym zakresie. Wydaje nam się, że aby ludzie chcieli aktywnie działać na rzecz ochrony i poszanowania przyrody, muszą ją pokochać. Aby mogli ją pokochać, muszą wejść w bezposredni kontakt z żywą przyrodą, z pomocą kompetentnych eko-przewodników, którzy będą potrafili nie tylko podzielic się ich cenną wiedzą, ale także zarazić innych ich cenną pasją. Na Zielonym Letnim Uniwersytecie 2017 byliśmy w otulinie Wielkopolskiego Parku Narodowego. Naszymi przewodniczkami były poznańskie przyrodniczki Justyna Odrzykoska i Agnieszka Błasiak (https://www.facebook.com/lasAgnieszki/).  Pisemna relacja  Justyny Odrzykowskiej z naszych ośmiu wycieczek przyrodniczych jest na tyle ciekawa, że się z nią z przyjemnością dzielimy. 

Wycieczki - tablica

W dniach 13-16 lipca 2017 roku na terenie Wielkopolskiego Parku Narodowego odbyły się wycieczki przyrodnicze prowadzone przez Agnieszkę Błasiak i Justynę Odrzykoską w ramach Zielonego Letniego Uniwersytetu „Hope and Cope”. W ciągu czterech dni uczestnicy odwiedzili następujące miejsca: Rezerwat Grabina, Rezerwat Sarnie Doły, Rezerwat Żabiak, Jezioro Kociołek, Zalewy Nadwarciańskie oraz Trzcielińskie Bagno. Odbyła się także wyprawa dla dzieci wzdłuż rzeki Warty oraz wieczorna obserwacja nietoperzy nad Wartą.

Wieczorem 13 lipca, tuż po przyjeździe i powitaniu uczestników odbyła się wycieczka do Rezerwatu Grabina, gdzie mogliśmy obserwować około 150 letnie graby i jesiony. Przyglądaliśmy się jak wahania wody wpływają na zmiany w składzie gatunkowym lasu. Rozpoznawaliśmy gatunki drzew i rozmawialiśmy o naturalnych procesach zachodzących w lesie, czyli o wypieraniu jednych gatunków przez inne. Było też o gatunkach inwazyjnych oraz podyskutowaliśmy o tym co się obecnie dzieje z Puszczą Białowieską.

14 lipca pierwsza grupa wyruszyła o 6 rano do Rezerwatu Sarnie Doły i Rezerwatu Żabiak. Polodowcowe oczko wodne w Rezerwacie Żabiak idealnie pokazuje znaczenie takich niewielkich zbiorników dla zwierząt żyjących  w lesie. Jest to ważne miejsce rozrodu żab, ropuch i traszek. Sarny i jelenie wykorzystują go jako wodopój. Obserwowaliśmy niezliczone ilości sarnich i jelenich tropów. Poza tym dobrze było widać ślady żerowania bobrów oraz zgryzanie młodych drzewek przez sarny. Bardzo duża ciekawostką okazała się ryba żyjąca w kociołku w Rezerwacie Żabiak, która przez wiele lat przystosowała się do życia w tym jednym zbiorniku. Tego samego dnia, popołudniu odbyła się wycieczka nad Jezioro Kociołek, która na prośbę uczestników wydłużyła się do czterech godzin. Po drodze do jeziora przechodziliśmy obok Jeziora Góreckiego, na którym zamontowany jest aerator do napowietrzania wody. Bardzo to zaciekawiło uczestników i jednocześnie rozpoczęło dyskusję na temat eutrofizacji jezior. Zastanawialiśmy się nad tym czy jeżeli jest to naturalny proces to czy człowiek powinien w niego ingerować i co tak naprawdę powinno się chronić. Po drodze do Kociołka widzieliśmy zeszłoroczne nory lisów i borsuków. Oglądaliśmy mrowisko i obserwowaliśmy dziwnie poskręcane drzewa zaatakowane przez grzyba skrętaka.

15 lipca o poranku ruszyliśmy rowerami nad Zalewy Nadwarciańskie. Uczestnicy byli zachwyceni porannymi mgłami rozciągającymi się nad Wartą. Nad Zalewami rozmawialiśmy o ważnej funkcji jaką pełnią tereny wilgotne i o tym jak istotną rolę spełniają dla ochrony przeciwpowodziowej. Obserwowaliśmy w tym miejscu przechodzenie łęgu w ols a w trzcinach słuchaliśmy śpiewu trzcinniczka. Byliśmy też świadkami sprzeczki pomiędzy dwiema czaplami białymi. Popołudniu odbyła się wycieczka dla dzieci wzdłuż Warty. Mieliśmy okazję obserwować jaszczurki przemieszczające się wśród kwiatów nadwarciańskiej łąki, motyle, niezliczone rodzaje owadów i mrówki przemierzające bardzo długą drogę z mrowiska do rzeki. Starsze dzieci mogły w bezpiecznym miejscu spróbować krzesać ogień przy użyciu krzesiwa i poćwiczyć równowagę podczas przechodzenia po linie pomiędzy drzewami. Ciekawym znaleziskiem okazał się galaretowaty owocnik grzyba sromotnika smrodliwego. Wieczorem nad Wartą dla wszystkich uczestników Zielonego Uniwersytetu odbyło się spotkanie z nietoperzami. Pomiędzy drzewami została rozwieszona sieć chiropterologiczna, do której były przyczepione zdjęcia nietoperzy. Wielką niespodzianką okazało się pojawienie się dwóch osób przebranych w strój nietoperza. Poza tym dużo rozmawialiśmy o zachowaniach nietoperzy, miejscach bytowania, rozrodzie i zagrożeniach. Podczas tych  opowieści słuchaliśmy odgłosów nietoperzy za pomocą detektora ultradźwięków.

16 lipca o poranku liczna grupa wybrała się nad Bagna Trzcielińskie. Jak tylko przyjechaliśmy to przywitał nas klangor żurawi. Przed wejściem na bagna stanęliśmy na chwilę przy tablicy informacyjnej pokazującej zdjęcie lotnicze terenu jeziora Trzcielińskiego. Zastanawialiśmy się nad rolą sukcesji  oraz czy warto zbiorniki wodne chronić przed zarastaniem czy pozostawić je naturalnym procesom. Maszerując ścieżką wydeptaną przez dziki doszliśmy do olsów i porozmawialiśmy o znaczeniu bagien jako małej retencji. Niezliczone ilości tropów borsuka doprowadziły nas do ich tegorocznej nory.

Podczas wycieczek mogliśmy obserwować wiele typów zbiorowisk, od bagiennego do leśnego. Uczestnicy byli bardzo uważni, doskonale wynajdowali ciekawe okazy, szukali śladów i tropów zwierząt oraz zadawali ciekawe pytania. Był czas na dyskusje i czas na obserwacje. Wycieczki uważam za bardzo udane.

Justyna Odrzykoska

 

 

Sie10

Brexit a pro-ekologiczna transformacja UE

Europa po Brexicie. Czy zielona transformacja będzie nadal możliwa?” – pod takim tytułem odbyła się 14 lipca 2017  w Puszczykowie debata otwierająca trzeci Zielony Letni Uniwersytet „Hope and cope”.  Podczas gdy wszystkie opcje polityczne martwią się jak Brexit wpłynie na układ sił politycznych w Unii, na sytuację pracowników unijnych w Wielkiej Brytanii czy na światową i europejską pozycję londyńskiego City, Zieloni martwią się o przyszłe pokolenia, a więc o to czy Brexit nie wpłynie na zdolność Unii Europejskiej do przeprowadzenia w najbliższych dekadach koniecznej radykalnej transformacji w kierunku zrównoważonego rozwoju.  Czy nie osłabi  unijnej  polityki klimatycznej w zgodzie w Porozumieniem Paryskim, czy nie wpłynie na tempo odchodzenia od paliw kopalnych w kierunku wskazanym przez niemiecką Energiewende, czy nie osłabi polityki ochrony przyrody i zdrowia Europejczyków, czy też ambitnych celów ochrony zasobów, a przede wszystkim koniecznej do życia wody.

Debata była jednym z wydarzeń międzynarodowego projektu Zielonej Fundacji Europejskiej GEF  zatytułowanego „Potencjalny wpływ Brexitu na perspektywę ekologicznej transformacji w Europie„, zainicjowanego przez brytyjski think-tank Green House.

Zieloni muszą zwiększyć  oddziaływanie na świadomość Europejczyków

Philippe Lamberts - video

Wprowadzenie do debaty uczestnicy usłyszeli z video, z ust współprzewodniczącego grupy Zieloni/ WSE w Parlamencie Europejskim, Philippa Lambertsa. Philip Lamberts bronił tezy, że tylko zjednoczona Europa może znaleźć dla Europejczyków odpowiedzi na wielkie wyzwania stojące przed światem w dobie globalizacji.  Tylko wspólne, skoordynowane działania państw członkowskich  mogą przeprowadzić  Unię przez konieczną transformację , przede wszystkim wielką transformację energetyczną, konieczną dla powstrzymania zmian klimatu i zrealizowania celów klimatycznego Porozumienia Paryskiego. Tylko dzięki wspólnej polityce energetycznej i klimatycznej możemy razem osiągnąć cel  100% energii ze źródeł odnawialnych.  To prawda, że wielu obywateli Unii, w tym Zieloni aktywiści,  krytykuje forsowane przez Unię rozwiązania neoliberalne.  Tyle, że jako demokraci musimy się pogodzić z regułami demokracji: na kontynencie  europejskim obecnie  większość ludzi popiera neoliberalne propozycje. Nie ma większości politycznej dla  progresywnych i zielonych rozwiązań. Należy więc podwoić wysiłki, aby  przekonywać obywateli i stworzyć taką większość, która pozwoli nam rozwijać się w sposób zrównoważony.

Dlaczego Brexit? 

Dr Ray CunninghamŹródła Brexitu przedstawił analityk z brytyjskiego think-tanku Green House, dr Ray Cunningham. Przypomniał źródła brytyjskiego poczucia niepowtarzalności, wspomniał historię wielkiego imperium kolonialnego i sytuację geopolityczną kraju przed referendum. Cunningham zgadza się z Philippem Lambertsem, że niemożliwa jest dziś w Europie skuteczna ochrona środowiska tylko w jednym kraju Unii. Dlatego Brexit może być jego zdaniem dużym ciosem dla proekologicznej transformacji Unii, ale i dla samej Wielkiej Brytanii. „Mimo, że wiele osób uważa, że ostatecznie Brexit może nie dojść do skutku, osobiście uważam, że Brexit dojdzie do skutku, inaczej zadano by zbyt duży cios demokracji”-stwierdził.   Jest jednak nadzieja, jego zdaniem, po tym jak Teresa May na skutek nowych wyborów nie dostała mandatu na silny Brexit, że będzie to porozumienie podobne do tych ze Szwajcarią czy Norwegią, czyli „pół w pół poza”, co oczywiście nikogo nie zadowala całkowicie, ale co byłoby jakimś  akceptowalnym kompromisem.  Natomiast co się stanie w Wielkiej Brytanii  w dziedzinie ekologicznej transformacji, będzie zależało od tego kto będzie miał władzę i kontrolę nad gospodarką. Teoretycznie jest możliwe, że mimo Brexitu dokona się progresywna, zielona transformacja.  Jednakże jeżeli kontrolę będą miały konserwatywne siły, to nie należy się spodziewać innej drogi niż dzisiejsza neoliberalna gospodarka, gdyż dla nich ważna jest kontynuacja, tradycja i stabilność, a nie progresywna, zielona reforma.

Kłody pod nogi dla ekologii

Debate Brexit - LSch RC MK kolorLucile Schmid, współprzewodnicząca  Zielonej Fundacji Europejskiej (GEF) odniosła się do polityki energetycznej Unii i zwróciła m.in. uwagę na fakt,  że proekologiczna transformacja spotyka na silny opór lobbistów wywierających naciski na Komisję Europejską [FSZ: gdyż nie sprzyja ona interesom wielkiego biznesu w wielu sektorach tradycyjnej gospodarki].  Fakt, że polityka energetyczna nie jest kompetencją wspólnoty tylko każdego kraju członkowskiego, nie ułatwia sprawy, gdyż kraje członkowskie mają bardzo różne modele energetyczne. Gdy wyszedł pierwszy pakiet klimatyczno-energetyczny w 2008 roku, EU była w tej kwestii silniejsza niz jest dziś.  „Mimo, że my wiemy , że ekologiczna transformacja jest konieczna, nie znaczy, że wygramy”- powiedziała – „opór jest bardzo silny; konserwatywne siły, o których mówił Ray są silne także we Francji i w innych krajach Unii”.  Zwróciła też uwagę na niespójność  reguł i polityk unijnych. Rozwój nowych technologii  OZE jest kosztowny i wymaga dużych inwestycji publicznych, a jednocześnie kraje członkowskie nie mają prawa przekroczyć 3% PKB zadłużenia publicznego.  Toczy się więc walka między  Parlamentem Europejskim, Komisją i Radą, gdyż parlament najbardziej  wspiera zieloną transformację  i  rozwiązania sprzyjające ekologii i zdrowiu,  np. starając się wyeliminować produkty powodujące zaburzenia hormonalne, czemu zwykle, jak przyjdzie do konkretnych działań, sprzeciwia się pod wpływem lobby przemysłowych Rada Europejska [FSZ: czyli rządy], chyba, że chodzi o wygłoszenie ogólnych wartości. Odnośnie Brexitu wspomniała o dużej akceptacji Brexitu we Francjii. W niedawnych wyborach prezydenckich aż 8 z 11 kandydatów było raczej zadowolonych z Brexitu. A jednak Europa wciąż jest ważna dla Francuzów, bo w końcu zdecydowanie  wygrał Emanuel Macron, budując cały swój ruch polityczny wokół proeuropejskich haseł. Macron, zdaniem Lucile Schmid, chce kontynuować  transformację ekologiczną, w zgodzie z Porozumieniem Paryskim, ale aby mu się to udało, będzie musiał jej zdaniem zbudować nowe sieci  współpracy z innymi podmiotami społecznymi i politycznymi.  Niewątpliwie kwestie ekologiczne będą tematami współpracy francusko-niemieckiej, chociażby takie jak energetyka jądrowa.  Dobrze, że Macron będzie mocno wspierał politykę unijną, bo dziś to właśnie w Parlamencie Europejskim francuscy Zieloni mają najwiekszy wpływ.  Co do polityki krajowej,  obecnie kwestie ochrony środowiska reprezentuje przede wszystkim osoba i program nowego ministra Transformacji ekologicznej i solidarnej, powszechnie szanowanego  działacza ekologicznego i reportera Nicolasa Hulota. Hulot, zdaniem Lucile Schmid, mógłby stać się wsparciem transformacji ekologicznej i ambitnej polityki klimatycznej dla ruchów proekologicznych we wszystkich krajach Unii, nie tylko we Francji. Lucile Schmid zwrócila  ponadto uwagę, że Brexit był kubłem zimnej wody dla wszystkich i pohamował separatystyczne ambicje w innych krajach.

Jaka przyszłość dla Unii ? 

Jakub Gogolewski z Fundacji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE” zadał pytanie o alternatywy. Zwrócił uwagę, że  z debat  nie tylko w Wielkiej Brytanii ale też w innych krajach Unii wynika, że ludzie nie są zadowoleni z Unii, jednak myślą w kategoriach czy wyjście z Unii nie byłoby jeszcze gorsze niż pozostanie w niej. Problem polega na tym, że brak jest inspirujących opowieści o Europie i jej przyszłości, czego najlepszym dowodem jest pięć scenariuszyDebate Brexit - panelists-KG MK DrRC przyszłości Unii przedstawionych niedawno przez Komisję Europejską. Zdaniem Gogolewskiego wszystkie te scenariusze charakteryzują się brakiem wyobraźni, kreatywności i wizji. Przy tym całkowicie unika się  wrażliwego tematu ewentualnej zmiany traktatów. Alternatywą  jest jego zdaniem pojawienie się „europejskiej awangardy” państw, które będą się integrować  szybciej i głębiej niż pozostałe, które mogą do nich później dołączać.  Zdaniem Gogolewskiego Brexit będzie może szansą dla bardziej ekologicznej Europy, bo wiele razy był, często z Polską, siłą blokującą – tak było na przykład z gazem łupkowym i  blokowaniem regulacji unijnych.

Europa dwóch prędkości? 

Europejska awangarda kilku wysoce zintegrowanych państw, to kontrowersyjne w Polsce hasło „Europy dwóch prędkości”, szeroko dyskutowane także wśród polskich Zielonych. Dlatego temat podjął Marek Kossakowski, przewodniczący Partii Zieloni [FSZ: parytetowo z Małgorzatą Tracz], który uznał ten scenariusz za niebezpieczny dla Polski, ale z zupełnie innych powodów niż zwykle słyszymy od polskich polityków.  Zostawiło by to bowiem Polskę  w archaicznym węglowym grajdołku, zamiast pchać nasz kraj do przodu, w kierunku zrównoważonego rozwoju – stwierdził Kossakowski.  „W Polsce doszliśmy już do takiego absurdu, że musimy wydobywać i palić węgiel, bo to jest nasza „tradycja”” – powiedział.  Poprzedni rząd wspierał energetykę węglową głównie ze słabości, nie umiejąc sobie poradzić z silnym sektorem węglowym i nie chcąc tracić wyborców, ale teraz doszedł do tego  język nacjonalistyczny, odwoływanie się do „narodowego skarbu” i „tradycji”,  pojawiły się hasła „będziemy bronić węgla jak niepodległości”. Co do Brexitu,  Kossakowski wspomniał dramatyczne odezwy przed referendum, kiedy obawiano się, że ewentualne głosowanie Wielkiej Brytanii za wyjściem z Unii będzie początkiem końca UE. Okazało się, że tak się nie stało. Fala antyunijna została powstrzymana. Brexit pokazał w pewien sposób siłę Unii. „Ważne jest jednak, abyśmy uważali na naszą narrację- zwróciła  na to uwagę Rebecca Harms na poprzednim Zielonym Uniwersytecie – bo gdy mówimy, że Unia jest fajna, ale to, to, to jest w niej niedobre, jest to wykorzystywane przez wrogów Unii” – dodał polityk. A propos zielonej transformacji Kossakowski powiedział: „Jestem całkowicie przekonany, że nie będzie zielonej transformacji Europy bez silnej Unii Europejskiej, a to jaki ona będzie miała kształt, czy ludzie będą się w niej czuli bezpiecznie, czy będą mieli poczucie, że mają wpływ na swoje życie, to już jest sprawa nas, żebyśmy taką unię zbudowali” – zakończył.

W interesującej debacie warto wyróżnić głos Izabeli Zygmunt z organizacji Bankwatch network, która zwróciła uwagę na tzw. „szósty scenariusz” dla Unii Europejskiej, opracowany przez grupę europejskich organizacji pozarządowych i podpisany przez kilkaset innych, zasadniczo odbiegający od technokratycznych pieciu scenariuszy zaproponowanych przez Komisję Europejską, poprawiających Unię głównie od strony organizacyjnej i częściowo politycznej.  Obywatelski scenariusz jest znacznie bardziej progresywny, otwarty , prospołeczny, demokratyczny i zielony. Proekologiczny i prospołeczny, transformacyjny scenariusz obywatelski, daje przede wszystkim większą sprawczość samym Europejczykom. Jego ważnymelementem jest „budżet dla ludzi”, jako jeden z elementów idei, że część suwerenności, którą Unia zabrała państwom narodowym, teraz powinna oddać bezposrednio obywatelom Europy, aby mogli decydować bardziej oddolnie i partycypacyjnie. Niewątpliwie ten  obywatelski scenariusz wart jest uwagi Zielonych.

Klaus Linsenmeier,  dyrektor przedstawicielstwa Fundacji im. Heinricha Boella przy Unii Europejskiej w Brukseli, zwrócił między innymi uwagę na konieczność przypominania wartości, wokół ktorych Unia Europejska była tworzona, a przede wszystkim poszukiwanie pokoju i zapobieganie konfliktom zbrojnym w Europie.

Małgorzata Tracz , przewodnicząca Partii Zieloni , wróciła do idei „Europy dwóch prędkości” stwierdzając, że z Zielonego punktu widzenia nie chodzi tu o wykluczanie, tylko o szybszy marsz do przodu, w kierunku ekologicznej i społecznej transformacji, zachęcając inne kraje do dołączenia. Zachęcała też Zielonych europejskich do wypracowania kilku takich progresywnych postulatów, które miałyby szansę zostać wdrożone w kilku krajach na poziomie narodowym i stać się ważnym postulatem na poziomie unijnym.

Ewa Sufin-Jacquemart, prezeska zarządu Fundacji Strefa Zieleni i zielona polityczka zwróciła uwagę na regresywną politykę polskiego rządu, hamującą Unię i jej międzynarodową rolę w globalnym świecie w kwestiach takich jak zmiany klimatu, utrata bioróżnorodności, wyczerpywanie się zasobów, ale również w zakresie wartości, gdyż ambicją polskiego rządu jest uczynić Unię konserwatywną i chrześcijańską, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Dotyczy to również Europejskiej idei wychowania dla pokoju i zapobiegania konfliktom zbrojnym, czemu polski rząd się przeciwstawia, prowadząc nową militaryzację i gloryfikując bohaterstwo i bojowe poświęcenie. Zieloni mają obowiązek tworzyć sieci współpracy i przeciwstawiać się, przy pomocy wszystkich mediów, do jakich mają dostęp, tym katastrofalnym dla Polski i Europy celom.

Uwypuklono również inne elementy polityki polskiego rządu, dalekiej od zrównoważonego rozwoju, z archaicznym modelem scentralizowanej energetyki opartej na węglu, ale też mocno opozycyjnej w stosunku do Komisji Europejskiej i wartości starej Europy.  Nadzieją jest jednak masowe poparcie Polaków dla przynależności Polski do Unii Europejskiej, co wydaje się mocnym hamulcem przed ewentualnym Polexitem, do którego wydaje się przeć polski rząd.

Zdjęcia : Elżbieta Hołoweńko; wykorzystano m.in. http://zielonewiadomosci.pl/tematy/ekologia/od-brexitu-do-lepszej-europy/

 21.02.2018: Podsumowanie projektu i raport „The Potential Impact of Brexit on the Prostects for a Green Transition in Europe”  (ENG) : https://gef.eu/publication/impact-brexit-green-transition-europe/

This theme is brought to you by Salesforce CRM. Follow us Facebook Twiter RSS