Aktualności

Mar28

Zielone wartości, religie i sekularyzm

W ostatnich dziesięcioleciach relacje między religią a społeczeństwem uległy zmianie. Doszło w konsekwencji w różnych krajach do ostrych debat dotyczących takich zagadnień jak ubój rytualny, prawa osób homoseksualnych, noszenie chust w instytucjach publicznych czy związek między islamem a terroryzmem. Zieloni uznają ważną rolę duchowosci dla jednostek i ważną społeczną i polityczną rolę religii.  Sprzeciwiają się wszelkim dyskryminacjom, również ze względu na światopogląd.

W książce „Zielone wartości, religia i sekularyzm”  (Green Values, Religion and Secularism) wydanej przez Zieloną Fundację Europejską (GEF) Zieloni politycy z różnych krajów europejskich zastanawiają się w jaki sposób ich własne religijne lub świeckie wartości wpływają na ich postawę polityczną i czy religia jest źródłem inspiracji, czy przeszkodą dla zielonej polityki. Politycy i polityczki oraz jedna badaczka wypowiadają się na temat roli religii w życiu publicznym, konfliktów między prawami podstawowymi, takimi jak wolność wyznania, a zasadą równości płci, czy też  na temat miejsca islamu w Europie.
Książka jest próbą pokazania debaty wewnątrz europejskich Zielonych partii na temat zmieniającej się roli religii w społeczeństwie i w polityce.

Przetłumaczyliśmy tę  książkę na język polski (do pobrania poniżej w wersji elektronicznej). Dodatkowo opublikowaliśmy w postaci drukowanych broszur  cztery wybrane wywiady z książki:

Agnieszka Kościańska  w wywiadzie zatytułowanym „Poszukując kościoła otwartego”  mówi o źródłach siły polskiego kościoła katolickiego, jego bardziej otwartej wobec świata przeszłości i sposobach na to jak wejść w dialog z jego bardziej progresywną częścią;

Nil Mutluer „Świeckość w Turcji. Kontrolowanie wiary zamiast wolności”  to opowieść o rosnącej pozycji politycznego islamu w dawniej świeckiej Turcji, chustach, mniejszościach religijnych i osobach nieheteroseksualnych, zielonej polityce w relacji między religią a społeczeństwem oraz miejscu dla islamu w Europie;

Bettina Jarasch „Jak Zieloni debatują o religii” to wywiad o tym w jaki sposób Zieloni niemieccy prowadzą debatę o religii wewnątrz swojej partii;

Yannis Paraskevopoulos w wywiadzie „Religie zmieniają się razem ze społeczeństwem” opowiada o atutach i trudnościach dla zielonego polityka w Grecji, gdzie Kościół prawosławny tradycyjnie sprawuje bardzo ważną funkcję w życiu publicznym.

Broszury papierowe mogą być przesłane  za opłatą pocztową na prośbę wysłaną na adres fundacji: fundacja@strefazieleni.org.

Zapraszamy do lektury.

Zielone-wartosci-religia-sekularyzm

Mar08

Oświadczenie NGOs odnośnie braku ryb w Bałtyku i eutrofizacji

 

W związku z pojawiającymi się w Internecie artykułami zawierającymi nieprawdziwe i nierzetelne informacje (1) na temat przyczyn pogarszania się kondycji stad ryb w Bałtyku, a także zjawiska eutrofizacji, organizacje pozarządowe działające w obszarze ochrony środowiska apelują o ich usunięcie i zamieszczenie odpowiedniego sprostowania na stronach, gdzie ukazały się artykuły.

W opublikowanym oświadczeniu organizacje stanowczo sprzeciwiają się  powielanym nieprawdziwym stwierdzeniom, iż  „powodem wymierania ryb może być zbyt restrykcyjna polityka oczyszczania rzek wpływających do Bałtyku”.  Jest wręcz przeciwnie. Organizacje wyjaśniają stan wiedzy naukowej i przywołują wielokrotne ostrzeżenia ze strony naukowców w tej materii: populacje ryb w Bałtyku maleją z jednej strony z powodu nadmiernej eksploatacji ryb (zbyt wysokie kwoty połowów  ustalane przez ministrów  ds. rybołówstwa UE w stosunku do rekomendacji naukowców) oraz z powodu eutrofizacji, czyli przeżyźnienia wód, wywołanego przede wszystkim zbyt dużą ilością związków azotu i fosforu w morzu, na skutek zbyt dużej ilości nawozów stosowanych na polach i spływającyh do Bałtyku rzekami, co prowadzi w efekcie do masowego zakwitu glonów i sinic i powstawania  coraz liczniejszych stref  z niedoborem tlenu lub całkowicie beztlenowych.

Oświadczenie – podpisane przez jedenaście organizacji, w tym Fundację Strefa Zieleni –  wyjaśnia precyzyjnie mechanizmy prowadzące do spadku populacji ryb w Bałtyku, w tym dorsza: http://bit.ly/2FoTX1E

 

 

Sty24

Niech Żyją! Puder dla Ministra Środowiska

Nowy Minister Środowiska Henryk Kowalczyk zapowiedział w mediach DIALOG i KOMPROMIS w sporze o projekt zmian w prawie łowieckim, narzucany arogancko przez lobby myśliwych wbrew interesom przyrody i pozostałych 99,7% obywateli. Stronę społeczną reprezentują przedstawiciele koalicji NiechŻyją! Minister deklarował w mediach, że „uważnie przeczytał” szczegółowe, przemyślane, oparte na wiedzy naukowej i opiniach obywateli propozycje strony społecznej i że „niektóre są bardzo sensowne” i ” należy się nad nimi pochylić”. A na spotkaniu, które sam zorganizował 19 stycznia zapowiedział, że 23 stycznia zgłosi własne rekomendacje. I co?

24 stycznia,  odbyło się posiedzenie podkomisji, na której strona społeczna, zachęcona deklaracjami ministra, zgłosiła za pośrednictwem dwóch posłanek opozycji wszystkie wypracowane poprawki – te same o których informowała wczesniej pana ministra Kowalczyka.

Co na to pani przewodnicząca podkomisji (PIS)? Najpierw odmówiła przeprocedowania poprawek strony społecznej, gdyż „wiele z tych kwestii już omawialiśmy i przegłosowaliśmy”. Po awanturze i wyjaśnieniu przez sejmowe biuro legislacyjne, że na tym etapie posłowie mają prawo zgłaszać nowe poprawki i komisja musi je przegłosować, pani przewodnicząca przeforsowała procedurę, która nie dawała żadnej możliwości zabrania głosu przedstawicielom strony społecznej. Po czym wszystkie poprawki obywateli zostały  „szybciutko i sprawnie”, czyli mechanicznie, przeprocedowane bez żadnej dyskusji: 3 głosy za (opozycji i niemyśliwych), 5 lub 6 głosów przeciw  (PIS i myśliwych)- żadna z poprawek nie przeszła! Nawet nie miała szans na głębsze uzasadnienie i dyskusję!

W dalszej części posiedzenia podkomisji strona społeczna miała  nadal nie dostać głosu – co usłyszawszy wszyscy aktywiści opuścili ostentacyjnie salę obrad. W końcu nie po to przyjechali, niektórzy z drugiego końca Polski, na posiedzenie podkomisji sejmowej, na którą zostali „zaproszeni”, żeby oglądać posłów i posłanki niszczących w milczeniu cały ich wysiłek, do tego nawet symbolicznie nie dając im głosu.

Jak widać metoda pana ministra Kowalczyka to PUDROWANIE prawa łowieckiego i rzeczywistości! Wysłaliśmy mu więc PUDER i list:

PUDER DLA PANA MINISTRA

Prawa łowieckiego nie można przypudrować. Powinien Pan to prawo zmienić.

Szanowny Panie Ministrze,

Kilka dni temu zaprosił nas Pan na spotkanie dotyczące nowelizacji prawa łowieckiego. Obiecał Pan nam pochylenie się nad postulatami strony społecznej i ich uwzględnienie. Ministerstwo miało przedstawić swoje stanowisko już we wtorek, 23 stycznia 2018 r. Niestety nie doczekaliśmy się ministerialnych rekomendacji. Zaprosił Pan nas do dialogu, a dziś na sejmowej podkomisji odrzucono wszystkie społeczne poprawki i odmówiono nam prawa głosu.

Puder, który wysyłamy dziś do Pana, prosimy potraktować jako prośbę o poważne potraktowanie naszych wniosków, a nie pudrowanie złej zmiany prawa łowieckiego. Czy chce Pan przypudrować rzeczywistość, czy realnie rozwiązywać problemy? Czy chce Pan opowiedzieć się za głosem społeczeństwa czy za lobby myśliwskim?

Jeszcze w piątek mieliśmy wrażenie, że ministerstwo w końcu zauważyło fakt, że POLACY NIE AKCEPTUJĄ myślistwa:

  1. Ponad 81% Polaków uważa, że ochrona własności prywatnej jest ważniejsza niż wykonywanie polowań, wskazując na niedopuszczalność tworzenia obwodów łowieckich na prywatnym gruncie bez zgody właściciela.
  2. Prawie 79% Polaków nie życzy sobie karania za utrudnianie polowań, wskazując na nadrzędność swobodnego dostępu obywateli do lasów, pól i łąk.
  3. Aż 78% Polaków opowiedziało się za wprowadzeniem zakazu udziału dzieci w polowaniach.
  4. Ponad 64% Polaków jest przeciwnikiem polowania na dziko żyjące w Polsce ptaki tj. bażanty, kuropatwy, słonki czy kaczki.

Z wiarą w Pańskie słowa, które padły na spotkaniu, zgłosiliśmy swój udział w posiedzeniu podkomisji zajmującej się nowelizacją prawa łowieckiego. Poprawki strony społecznej zostały ponownie zgłoszone zgodnie z regulaminem sejmu i podpisane. Okazało się, że nic nie zmieniło się w procedowaniu poprawek – wszystkie zostały odrzucone a Przewodnicząca podkomisji odebrała nam prawo głosu.

Panie Ministrze – apelujemy o to, aby podjął Pan ważne decyzje w sprawie dobrej zmiany prawa łowieckiego, które zwiększą bezpieczeństwo obywateli, uszanują prawo Polek i Polaków do własności i nie będą stawiać prawa myśliwych ponad prawem obywateli. Niestety odnosimy wrażenie, że piątkowe spotkanie w ministerstwie było pudrowaniem rzeczywistości. Prawo łowieckie wymaga głębokich, przemyślanych zmian opartych na opracowaniach naukowych i opiniach fachowców. Właśnie takie poprawki zaproponowaliśmy – wszystkie zostały dziś odrzucone.

Z poważaniem,
W imieniu koalicji #NiechŻyją!

Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, Radosław Ślusarczyk, suchy@pracownia.org.pl, tel. 660 538 329
Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, Paweł Średziński, media@przyrodnicze.org, tel. 881 060 387
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!, Cezary Wyszyński, tel. 502 279 920
Fundacja Strefa Zieleni, Ewa Sufin-Jacquemart, tel. 664 673 700
Koalicja Niech Żyją!, Tomasz Zdrojewski, tel. 735 374 508

logo_niechzyja

Sty07

Nowa zapora na Wiśle?

ratujmyrzekilogo_profilowe_facebook-12-12

W ostatni piątek starego roku Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Bydgoszczy wydał decyzję uzgadniającą budowę nowego stopnia wodnego na Wiśle poniżej Włocławka. Rok temu, dla bliźniaczej inwestycji, o takich samych skutkach środowiskowych, ten sam organ odmówił uzgodnienia, powołując się na jej niezgodność z polskim i unijnym prawem. Koalicja Ratujmy Rzeki alarmuje, że piątkowa decyzja rozpoczyna kolejny, po sporze o Dolinę Rospudy i Puszczę Białowieską, ostry konflikt dotyczący łamania przez Polskę prawa ochrony środowiska.

Koalicja Ratujmy Rzeki krytykując wydaną 29 grudnia decyzję, wskazuje 2 kluczowe argumenty przemawiające przeciw tej inwestycji: brak dowodów potwierdzających potrzebę jej realizacji oraz sprzeczność z polskim i unijnym prawem środowiskowym.

Więcej tu:

http://www.ratujmyrzeki.pl/178-dewastacja-przyrody-tym-razem-na-wisle-krolowej-polskich-rzek

Gru30

Zombi ISDS – wciąż aktualne

W czasach gdy Komisja Europejska  chce powołać do życia specjalny sąd arbitrażowy Wielostronny Sąd Inwestycyjny (Multilateral Investment Court, MIC) , do którego korporacje, niezadowolone z pro-społecznej czy pro-ekologicznej polityki państw będą mogły skarżyć państwa za decyzje polityczne zmniejszające ich potencjalne zyski, warto zapoznać się z dwoma raportami.

Pierwszy z nich to raport opublikowany na początku grudnia 2017r.: „A World Court for Corporations: new report exposes dangers of proposed Multilateral Investment Court„.  Raport ten ostrzega, że proponowany przez Komisję Europejską Wielostronny Sąd Inwestycyjny (MIC) grozi wprowadzeniem niedemokratycznego systemu rozstrzygania sporów między inwestorem a państwem, który podważa demokratyczną władzę na szczeblu krajowym i priorytetowo traktuje zyski zagranicznych inwestorów. Autorstwa Centrum Międzynarodowego Prawa Ochrony Środowiska (CIEL), Seattle to Brussels Network (S2B) i Fundacji Róży Luxembourg, raport  pokazuje, że plany UE zmierzające do umocnienia i instytucjonalizacji rozstrzygania sporów między inwestorem a państwem są niebezpieczną próbą uratowania wadliwego systemu rozstrzygania sporów między inwestorem a państwem znanym pod nazwą ISDS (Investor State Dispute Settlement), zastępując go rebrandingową kopią.

Raport został opublikowany gdy kraje zamykały tygodniową dyskusję na temat reformy ISDS w Komisji ONZ ds. Międzynarodowego Prawa Handlowego (UNCITRAL), gdzie UE ma nadzieję na wynegocjowanie MIC. Wiele krajów zauważyło, że rosnące obawy społeczeństwa dotyczące nadmiernych uprawnień przyznawanych wielonarodowym korporacjom w ramach ISDS doprowadziły do kryzysu legitymizacji samego założenia. Podobnie jak we wniosku Komisji dotyczącym MIC, wiele krajów, które spotkały się w Wiedniu, bardziej interesowało się tym, w jaki sposób przywrócić legitymację społeczną dla ISDS, niż rozwiązać podstawowe problemy. Podczas gdy kraje dość szczerze mówiły o znaczących zagrożeniach, jakie stwarza ISDS dla ich krajowych przepisów i sądów, niewiele z nich manifestowało polityczny apetyt na konfrontację z systemem.

„W UE państwa członkowskie zastanawiają się nad przyznaniem Komisji Europejskiej mandatu do negocjowania umowy o utworzeniu wielostronnego sądu inwestycyjnego z innymi krajami” – mówi Lucile Falgueyrac, koordynatorka S2B. „Nie można ich oszukiwać: MIC rozszerzy i umocni obecny system przywilejów korporacyjnych w przyszłych umowach handlowych”.

Drugi raport , którego autorką jest Pia Eberhardt  z Corporate Europe Observatory, zastał wydany w 2016 roku, gdy projekt wielostronnego sądu inwestycyjnego pojawił się jako propozycja Komisji Europejskiej podczas negocjacji porozumienia o wolnym handlu między UE a Kanadą CETA , a który Fundacja Strefa Zieleni przetłumaczyła na język polski: „Zombie zwany ISDS: Reżim ochrony praw korporacji, przemianowany właśnie na system sądów inwestycyjnych, ciągle nie chce umrzeć”.  Już wtedy autorka klarownie wypunktowała, że ICS (Investment Court System), gdyż pod taką nazwą pojawił się wówczas wielostronny sąd inwestycyjny, ma te same zasadnicze wady, co mocno krytykowany przez obywateli Unii i organizacje pozarządowe system ISDS:

1. Liczba pozwów wniesionych przez inwestorów przeciwko państwom, a także kwota dochodzonych odszkodowań, wzrosła dramatycznie w ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci: o ile w roku 1995 wiadomo było o trzech takich sprawach, w styczniu 2016 r. było już blisko 700 ujawnionych pozwów, przy czym w samym 2015 r. wniesionych zostało 70 nowych spraw, co stanowi absolutnie rekordowo wysoką liczbę. Drastycznie wzrosła także suma pieniędzy, będąca stawką tych postępowań – w jednym przypadku zasądzono od państwa odszkodowanie w gigantycznej wysokości 50 mld USD. Głównymi beneficjentami były wielkie korporacje i bogate osoby prywatne.

2. W ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci inwestorzy wnosili pozwy o miliardowe odszkodowania z tytułu szkód dla zysków swoich firm, wynikających ich zdaniem z wprowadzanych w interesie publicznym przepisów i decyzji rządów. Państwa na wszystkich kontynentach musiały mierzyć się z pozwami po uchwaleniu przepisów antytytoniowych lub zakazów stosowania toksycznych chemikaliów, podjęciu działań antydyskryminacyjnych bądź działań na rzecz stabilności finansowej, nałożeniu ograniczeń na brudne przedsięwzięcia górnicze, itp. W przypadku Unii Europejskiej 60 proc. pozwów przeciwko jej państwom członkowskim miało związek z ochroną środowiska naturalnego. Pewien prawnik broniący interesów państw w tych sprawach nazwał ich podstawę prawną zapisaną w międzynarodowych umowach inwestycyjnych „prawniczą bronią masowego rażenia”.

3. Zaproponowany przez UE „nowy” model ISDS (przemianowany na ICS) jest równie niebezpieczny dla demokracji, interesu publicznego i publicznych pieniędzy jak stary model, z którym mamy do czynienia np. w umowie UE-Singapur. Nie licząc pewnych ulepszeń proceduralnych, takich jak poprawiona procedura wyboru arbitrów, wzmocnione zasady etycznego postępowania i ustanowienie izby odwoławczej, przemianowana wersja zasadniczo przewiduje te same przywileje dla inwestorów, często ujęte w dokładnie tych samych słowach, co umowa UE-Singapur.

4. W myśl nowej propozycji UE inwestorzy będą mieli możliwość zaskarżania niedyskryminacyjnych i zgodnych z prawem działań na rzecz ochrony zdrowia, środowiska naturalnego i innych celów interesu publicznego, ponieważ propozycja ta przewiduje te same, szerokie prawa dla inwestorów, na które do tej pory powoływały się firmy takie jak Philip Morris (który pozwał Urugwaj z tytułu wprowadzenia przez ten kraj przepisów antytytoniowych) i TransCanada (która zamierza dochodzić od rządu Stanów Zjednoczonych odszkodowania w wys. 15 mld USD z tytułu odrzucenia wniosku o pozwolenie na budowę kontrowersyjnego rurociągu Keystone XL).

5. Na podstawie propozycji UE możliwe będzie wypłacanie korporacjom miliardowych odszkodowań z pieniędzy podatników, w tym z tytułu utraty przyszłych, potencjalnych zysków (jak w przypadku Libii, której nakazano wypłatę 905 mln USD na rzecz firmy, która zainwestowała zaledwie 5 mln USD). Możliwe będzie także zasądzanie odszkodowań z tytułu praw i regulacji służących interesowi publicznemu. Zaproponowane przez UE zapisy dotyczące ochrony prawa państw do stanowienia regulacji nie ochronią rządów przed koniecznością ponoszenia takich potencjalnie obezwładniających kosztów.

6. Propozycja UE wręcz zwiększa ryzyko kosztownych pozwów skierowanych przeciwko działaniom na rzecz interesu publicznego, ponieważ nadaje inwestorom jeszcze szersze prawa niż wiele istniejących traktatów inwestycyjnych, na podstawie których inwestorzy wnieśli do tej pory setki pozwów przeciwko państwom na całym świecie:

a) wprowadza ochronę „uzasadnionych oczekiwań” inwestorów w ramach klauzuli o „sprawiedliwym i równym traktowaniu”, przez co stwarza ryzyko, że w prawie zostanie skodyfikowana bardzo szeroka wykładnia tego przepisu, ustanawiająca „prawo” do stabilnego otoczenia regulacyjnego. Dałoby to inwestorom bardzo silne narzędzie do zwalczania zmian regulacyjnych, nawet takich, które wprowadzane są w świetle nowej wiedzy albo w wyniku określonego demokratycznego wyboru dokonanego przez ludzi.

b) swoista klauzula parasolowa obecna w propozycji UE przenosi wszystkie pisemne porozumienia zawarte przez państwo w związku z inwestycją na poziom prawa międzynarodowego, zwielokrotniając ryzyko kosztownych pozwów. Klauzuli tej nie ma w umowie CETA między UE i Kanadą, prawdopodobnie dlatego, że strona kanadyjska odrzuciła ją jako zbyt ryzykowną.

7. Jeśli umowa o wolnym handlu będzie zawierać zaproponowane zapisy dotyczące praw inwestorów, spowoduje to zwielokrotnienie zakresu odpowiedzialności i ryzyka finansowego ponoszonego przez państwa członkowskie UE w stosunku do tego, co grozi im obecnie na podstawie podpisanych do tej pory umów: Skutkiem CETA może być blisko 900 nowych pozwów amerykańskich inwestorów, za posrednictwem ich filii operujących w Kanadzie,  przeciwko państwom członkowskim UE (w porównaniu z 9 takimi pozwami toczącymi się obecnie na podstawie istniejących umów).

8. W myśl zapisów proponowanych przez UE, transnarodowe firmy będą mogły pozwać nawet rząd własnego kraju – wystarczy, że w tym celu stworzą odpowiednią strukturę inwestycji, obejmującą zagraniczną filię, lub poproszą o wniesienie pozwu swojego zagranicznego udziałowca.

9. Zawarte w unijnej propozycji zapisy dotyczące praw inwestorów to prosta droga do zastraszenia decydentów politycznych, co może potencjalnie utrudnić wprowadzanie potrzebnych rozwiązań przez państwa. Już teraz można podać przykłady porzucania projektów legislacyjnych służących ochronie środowiska i zdrowia, opóźniania ich wejścia w życie lub dostosowywania ich do życzeń korporacji w wyniku wniesienia przez inwestora kosztownego pozwu lub sformułowania takiej groźby. Kanada i Nowa Zelandia opóźniły na przykład wejście w życie przepisów antytytoniowych ze względu na ryzyko pozwów ze strony dużych firm tytoniowych.

10. Zaproponowany przez UE proces rozstrzygania sporów nie gwarantuje niezawisłości, ma natomiast wbudowaną tendencję do faworyzowania inwestorów. Ponieważ tylko inwestorzy mogą wnosić pozwy w ramach ICS, stwarza to zachętę dla arbitrów (przemianowanych obecnie na „sędziów”), by podczas rozpatrywania pozwów trzymać ich stronę – bo to oznacza więcej pozwów, więcej honorariów i więcej prestiżu w przyszłości. Restrykcyjne kryteria doboru arbitrów, brak kresów karencji i luki w zaproponowanych zasadach etycznego postępowania dla arbitrów mogą sprawić, że trybunały będą obsadzane przez tych samych prywatnych prawników, którzy do tej pory napędzali boom w arbitrażu inwestycyjnym i zbudowali własne biznesy na zachęcaniu inwestorów do składania pozwów i szerokim interpretowaniu prawa inwestycyjnego z myślą o przyciągnięciu kolejnych klientów.

11. Istnieją poważne wątpliwości, czy ICS jest zgodny z prawem UE, ponieważ oznacza pomijanie sądów europejskich i ma fundamentalnie dyskryminacyjny charakter, gdyż nadaje specjalne prawa tylko inwestorom zagranicznym. Otrzymują oni możliwość kwestionowania orzeczeń sądów, decyzji rządów i przepisów uchwalanych przez parlamenty, poczynając od szczebla lokalnego po europejski.

12. Zaproponowany przez UE system ochrony inwestycji zamiast odesłać ISDS do lamusa grozi zamknięciem państw UE w tym układzie na zawsze. Państwa nie będą miały praktycznie żadnej możliwości uwolnienia się od przywilejów inwestorskich z chwilą, gdy zostaną one zapisane w dużych umowach handlowych takich jak CETA (ponieważ wiązałoby się to z koniecznością wyjścia z UE). Zaproponowane przez Komisję Europejską stworzenie wielostronnego sądu inwestycyjnego – czyli zasadniczo światowego sądu najwyższego, do którego dostęp miałyby tylko korporacje – oznacza ryzyko utrwalenia systemu, który już teraz jest rażąco niesprawiedliwy, ponieważ jednej stronie, najczęściej dużym korporacjom i bogatym osobom, nadaje wyjątkowo silne i możliwe do egzekwowania prawa, podczas gdy druga strona, czyli zwykli obywatele, dostają tylko obowiązki.

Raport w całości: „Zombi zwany ISDS. Reżim ochrony praw korporacji , przemianowany właśnie na system sądów inwestycyjnych, ciągle nie chce umrzeć”.

 

Fundacja Strefa Zieleni – działamy na rzecz trwałego, zrównoważonego rozwoju Follow us Facebook Twiter RSS